|
Byłeś miłością w moim życiu Tak bardzo chciałam być z tobą Mój aniele moje niebo Ile jeszcze będziesz ranić... Tyle nocy spędziliśmy razem Tyle punktów widzenia budowało naszą miłość Teraz oboje czujemy czym jest drabina miłości Ile muszę szukać siebie abyś zostawił moje serce... Byłeś miłością w moim życiu Tak bardzo chciałam być z tobą Mój aniele moje niebo Ile jeszcze będziesz ranić... Moja miłość Byłaś miłością w moim życiu Tak bardzo chciałem być z tobą Mój aniele moje niebo Już nic nie czuje do ciebie Byłe miłością w moim życiu To jest prawdziwa tajemnica Znalezione wszystko spalone Moje serce zamieniło się w lód Tyle nocy spędziliśmy razem Tyle punktów widzenia budowało naszą miłość Teraz oboje czujemy czym jest drabina miłości Ile muszę szukać siebie abyś zostawiła moje serce... Nigdy w życiu nie odczułam zegoś takiego Obiecywałe ze nigdy nie zostawisz Teraz to już koniec- odejdź ... Byłeś miłością w moim życiu Tak bardzo chciałam byc z toba Mój aniele moje niebo Ile jeszcze będziesz ranić... Byłes miloscia w moim zyciu To jest prawdziwa tajemnica Znalezione wszystko spalone Moje serce zamieniło się w lód Byłaś miłością mojego życia..
 Nie szukaj kogoś z kim możesz być, lecz kogos, bez kogo nie umiesz żyć
"Kochać to czasem znaczy pozwolić komus odejść..." Są chwile, które w pamięci zostaną i choć czas leci, one nie mijają..." Jedna radośc przepędza wiele trosk..." czekaj bo gdzies mi pouciekalo "My, decydujemy tylko o tym,jak wykorzystać czas, który nam dano..."  Anioł Samotności Anioł Samotności ... to On mnie dręczy .. nie daje spokoju ani chwili wytchnienia... jest cały czas przy mnie nie opuszcza nawet na krok... Anioł ten dzieli się ze mną wszystkimi swoimi uczuciami... tym czego ma naj więcej,... czyli samotnością... ta samotnośc powoli mnie zabija... zabija to co jeszcze we mnie pozostało... cieszy się z tego... powoli upadam.... lecz ja wiem ze przyjdzie jeszcze taki dzień .... gdy przeciwstawie mu się ... Podniose sie.... narodze na nowo... a On odejdzie odemnie .... zniknie ... On ten sam Anioł... Anioł Samotności....  Blisko śmierci Żyję pośród ludzi. Czasem świat mi się już nudzi, Życie daje mi w kość, Wprowadza mnie to w szał i złość, Sięgam po ostre narzędzie, Nacinam się nim prawie wszędzie. Oczy same się zamykają, Nikogo i nic nie poznają. Widzę jasność wielką niby promienie słońca, Czy doczekałam się życia mego końca? Po co mnie trzymać na tym świecie? Jestem niepotrzebna, wyrzućcie mnie jak śmiecie! Nagle, jasność zanika, co się dzieje? Czemu ja dalej istnieję?  Anioł Śmierci Moje życie straciło kolor. Wszystko jest czarne. Anioł Śmierci przechodzi obok mnie obojętnie, tylko spojrzał na mnie swoim kłującym wzrokiem i pozostawił lekkie ukłucie w mym kamiennym sercu. Cały mój świat jest teraz pokryty czarną kopułą przez którą nie przedostaje się najmniejszy promyk szczęścia. Siedzę w swoim świecie...sama... nie ma w nim nikogo oprócz mnie i Anioła Śmierci. Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym przyjdzie mój czas, aby odejść z tego piekła... Aniele Śmierci weź mnie ze sobą...  ""Anioły to wsparcie nieba kiedy już nie znajdujemy w sobie wystarczająco dużo siły aby iść dalej. Wystarczy poprosić, wyrazić jasną prośbę pomocy i dostaniemy to czego nam trzeba. Anioły niosą ze sobą przesłanie że nie musimy się bać, uczą nas siły i wiary w siebie. Asekurując nas w trudnościach pokazują nam jak bardzo sami jesteśmy mocni, niezwykli i wartościowi  Boże daj mi... Boże,daj mi sił, bo sama sobie nie ufam... Daj słuch, bo choć go posiadam,nie słucham.. Daj wzrok, bym mogła podążać twoimi ścieżkami Daj rozwagę, by móc właściwie kierować swoimi umiejętnościami, Daj radość, aby móc doceniać wartość każdej chwili, Daj przyjaciół, którzy by zawsze ze mną byli, Daj wiarę, która podobno góry przenosić umie.. Daj miłość, bo podobno ten kto kocha-rozumie, Daj odwagę, by nie bać się stanąć po właściwej stronie Daj siłę, by móc walczyć w swojej obronie.. daj choć część z siebie bym mogła zrozumieć czemu jesteś tam-w niebie a nie tu na ziemi, gdzie inni szukają Ciebie..  Ból Ból Okropne cierpienie... i wrzaski. Powietrze - gorace i ciężkie - lekko drży, Nagle ciemnosć, ktos cos mówi. Do mnie? chyba nie... Błysk, szybki i oslepiajacy. Biały? Nie. Czerwony. Ciemny. Znowu - powtarza się - pulsuje. Słyszę szept,lecz słów nie rozróżniam... Widzę Na tle tej pulsujacej czerwieni widze sylwetkę, To kobieta, chyba. Chyba? Na pewno. Jej czarne włosy unosza się jak na wodzie... Czarne? Przeciez nic dokładnie nie widzę... ale... Ale wiem. Mówi do mnie. Nie, nic nie rozumiem, Serce uderza coraz mocniej, Mysli kłębia się w głowie, Nagle kobieta usmiecha się. Okropnie, nieludzko. Nie wiem czemu ale wzbudza we mnie... Strach? chyba tak... Uderzenie pada znienacka. Ból przeszywa me ciało. Czerwień w tle szaleje, Upadam, broczac krwia. Ostatni, goracy haust powietrza wpada mi do płuc, co się stało? Nie wiem. Zimno. Straszne zimno. Szept. Cichy szept towarzyszy mi w drodze, Dokad? Na tamten swiat...  Zwierzenia Tak trudno pamięć w niepamięć przemienić, Tak ciężko sercu zadość uczynić. Ile czasu będę się męczyć? Kiedy ten koszmar przestanie mnie dręczyć? Od sumienia głowa mi pęka, Nade mną czuwa jakaś ręka. Ta ręka to ktoś,kto mnie powstrzymuje, Od robienia złego a dobrem kieruje. Ile razy o czymś pomyśle, Ile razy się zamyśle, Ukazuje się niczym zdjęcie. Twarz,uśmiech,gesty,fatalne ujęcie. Mam już dość,On mnie jak na złość, Dokucza i nęci,bo ciągle siedzi W mej głupiej pamięci. Siedzi w szufladce,szarej komórce. Już się nie rozpadnie. Bo opiera się na podpórce. Ta podpora to miłość. Szatańskie uczucie,To chyba zmowa, Z diabłem rozmowa. Takie straszne diabelskie uczucie. Ale nadejdzie czas odpoczynku, I wyzwolę się od tego,sumienia, Przeklętego,i zazna spokoju dusza ma, I nie będę więcej wymyślać bzdury, Że moje serce to głupie dno. W które wszystko zło wsiąka jak gąbka, Która pochłania wodę z brudem, Tak i ja będę powstrzymywać się, Z wielkim trudem, By serce wyleczyć z miłości. Która zżera mnie przez skórę do kości. Jest to uczucie do pewnej osoby, Która ma oczy jak bryły lodu. Nie można Go niczym zaskoczyć. Przełamać lody otworzyć oczy. Ta osoba-przed nią mur stoi. Dowiaduje się o mojej miłości, Bardzo powoli. Lecz nie robi sobie nic z tego. I rani me serce poniżeniem, Moja miłość-me sumienie-nic dobrego. Moja miłość-wieczne cierpienie.

Zatracenie Wiesz, ja nie czuję bólu wcale Czasem tylko Serce chce wyrwać się z piersi Pędzić do życia Włączyć do bezbarwnego tłumu Osób idących przed siebie Mających jedną drogę Jedną wskazówkę Jeden kierunek Ona nie chce tak żyć Płynie pod prąd Choć na swej drodze Wciąż napotyka przeszkody Zapory Zbudowane przez szarych ludzi Z ciał osób Których po raz kolejny zraniliśmy Z twarzy Zastygłych w wyrazie przerażenia Oni odczuwali ból Gdy Ty Ceniłaś tylko wartość materialną Gdy Ty głosiłaś że życie to krzywda Gdy rozsiewałaś wokół Zamęt i smutek Sprawiałaś ból Nie dostrzegałaś tego? Dobrze wiem że tak Dostałaś drugą szansę Nowy kierunek Nie podążyłaś nim Ciebie bolało dobro I musiałaś zapłacić za krzywdy Krzywdy wyrządzone innym I płynąć z nurtem Z obcymi osobami A przecież tylko od tego uciekałaś Srebrną żyletką na dłoni wycinam kolejne znaki...choć czuje jak bardzo to boli...choć widzę jak krew z mych ran płynie... nie przerwę swego natchnienia co razem z żyletą po dłoniach lekko płynie...Po fakcie ocieram ręce z ran krwawych śladów...składam je równo w podzience...że nie zabiłam sie odrazu..., że tym razem choć blisko kresu życia byłam...powstrzymałam się...dlaczego?... może w coś w końcu uwierzyłam...może ostatni raz szansę sobie dałam...wiem jedno następny raz końcem będzie i dla Was gdy znów sięgnę po zbrodnie...nie powstrzymam się napewno...zginę...na ścianie krwią własną napiszę... Przepraszam Cię Królewiczu |